Elon Musk sprzeda potężny pakiet akcji Tesli. Bo tak zagłosowali użytkownicy Twittera

Elon Musk zapowiedział, że sprzeda 10 proc. swoich akcji Tesli, jeśli tak zdecydują użytkownicy w twitterowej sondzie. Miliarder stawia pytanie w kontekście debaty o wprowadzeniu podatku od «niezrealizowanych zysków», który miałby być odpowiedzią na niskie opodatkowanie najzamożniejszych Amerykanów, ale w rzeczywistości najbogatszy człowiek świata może chcieć upłynnić część swojego pakietu, bo potrzebuje pieniędzy na… zdobycie kolejnych udziałów w Tesli.

Musk napisał w sobotę na Twitterze, że ostatnio wiele osób twierdzi, że niezrealizowane zyski są sposobem na uniknięcie podatków. «Dlatego proponuję, że sprzedam 10 proc. swoich akcji Tesli» – dodał, zamieszczając sondę z pytaniem «czy to popierasz?».

Założyciel Tesli podkreślił, że zastosuje się do wyników sondy – jakiekolwiek by nie były. W niedzielę o 20:17 polskiego czasu minęły 24 godziny od rozpoczęcia głosowania i zostało ono zakończone. Większość uczestników wybrała opcję «tak», czyli poparła sprzedaż pakietu. Na «nie» głosowało 42,1 proc. W sondzie wzięło udział ponad 3,5 mln kont.

Odpowiadając na pytanie jednego z użytkowników, czy wynik głosowania okazał się taki, jak chciał, Musk napisał po zamknięciu sondy, że był gotowy zaakceptować każdy wynik.

Na koniec ubiegłego roku Elon Musk posiadał 170 492 985 akcji Tesli oraz opcje zakupu kolejnych 56 638 950 wygasające w ciągu 60 dni. Łącznie dawało to pakiet ponad 227 mln akcji, czyli 22,4 proc. udziałów w spółce. Oznacza to, że miliarder może sprzedać ponad 2 proc. spółki, przy obecnej wycenie rynkowej wartych ponad 27 miliardów dolarów. Oczywiście nie wiadomo, po jakiej cenie udałoby się upłynnić tak duży pakiet. Wcześniej Musk wielokrotnie podkreślał, że nie zamierza sprzedawać akcji Tesli pomimo astronomicznej wyceny rynkowej spółki – w ciągu 10 lat wzrosła ona ponad 180-krotnie.

W ciągu 10 lat cena akcji Tesli wzrosła ponad 180-krotnie (Bloomberg)

W USA – podobnie jak w Polsce – posiadacze udziałów w spółkach publicznych nie płacą podatku od rosnącej wartości walorów. Daninę na rzecz państwa odprowadzają po sprzedaży akcji z zyskiem. Stawka tamtejszego «podatku Belki» zależy od długości inwestycji (ponad rok albo mniej) oraz poziomu dochodu. W przypadku Muska byłoby to 20 proc., choć demokraci zamierzają podwyższyć stawkę do 25 proc. Najbogatszy człowiek świata może więc zapłacić podatek od zysków kapitałowych rzędu 5-7 mld dol.

Tymczasem Amerykanie debatują nad wprowadzeniem podatku od «niezrealizowanych zysków», czyli wzrostu wartości aktywów, który miałby objąć najzamożniejszych. W ostatnich latach wyceny na Wall Street szybują (ceny domów również), a wraz z nimi majątki posiadaczy akcji. Część społeczeństwa uważa, że najbogatsi płacą zbyt niskie podatki. Ponadto gwałtownie rosną wydatki publiczne, które można sfinansować poprzez pogłębianie potężnego, zbliżającego się do 30 bln dol., długu publicznego bądź zwiększenie danin.

Musk, którego majątek jest obecnie wyceniany przez Bloomberga na 338 mld dol., podkreśla, że nie pobiera pensji ani premii w gotówce, dlatego jego jedynym sposobem na zapłacenie podatku jest sprzedaż akcji. Z czego zatem utrzymuje się na co dzień miliarder? Z długu zaciąganego pod zastaw walorów Tesli. Jak informuje «The Wall Street Journal», w 2020 r. 92 miliony spośród 227 milionów akcji spółki w rękach Muska było zabezpieczeniem kredytów osobistych. Zgodnie z wewnętrznymi regulacjami Tesli miliarder może z tego tytułu zaciągnąć dług w wielkości do 25 proc. wartości zastawionych akcji. Przy obecnych wycenach jest to blisko 30 mld dol.

Najbogatszy człowiek świata może w najbliższej przyszłości potrzebować sporo pieniędzy. W sierpniu wygasają opcje na zakup akcji Tesli, przyznane Muskowi w 2012 r. w ramach programu motywacyjnego, jeśli spółce pod jego przywództwem uda się spełnić 10 celów rozwojowych oraz zwiększyć kapitalizację. Drugi punkt firma wypełniła z nawiązką – jej obecna wycena rynkowa przekracza 1,2 bln dol., a wystarczyłoby zaledwie niewiele ponad 40 mld dol. Natomiast spośród 10 celów rozwojowych zrealizowanych zostanie 9 – Tesla nie osiągnie bowiem przynajmniej 30-proc. marży brutto przez minimum cztery kwartały z rzędu.

Tym niemniej Muskowi należą się blisko 24 mln akcji Tesli po cenie 6,24 dolara za walor. Trudno się spodziewać, by miliarder nie skorzystał z opcji zakupu – obecna cena rynkowa jednej akcji to ponad 1222 dolary. Świetny interes, ale niestety założyciel Tesli będzie zmuszony odprowadzić spory podatek. Łączna stawka (federalnego i lokalnego) wyniesie bowiem ponad 50 proc. od różnicy między wyceną rynkową a ceną zapłaconą. Jeśli notowania spółki utrzymają się, Musk będzie musiał zapłacić państwu ok. 15 mld dol.

I tu wracamy do początku – Musk może chcieć sprzedać 10 proc. swoich akcji Tesli, by zdobyć pieniądze na zakup kolejnego pakietu walorów spółki bez zaciągania kolejnych długów. Udziały miliardera w założonej przez niego spółce odrobinę wzrosną, państwo «zarobi» 20 mld dol., część społeczeństwa będzie usatysfakcjonowana, że bogaci w końcu więcej dokładają do wspólnej kasy, a sam Musk będzie miał kolejne powody do samozadowolenia. Tylko czy nie stracą na tym inni akcjonariusze Tesli? W poniedziałek na otwarciu notowań akcje spółki spadały o 7 proc., ale na półmetku sesji odrobiły część strat i zniżkowały już tylko o niespełna 3 proc.

Zapisz się na newsletter

Deja una respuesta

Tu dirección de correo electrónico no será publicada. Los campos obligatorios están marcados con *